Piwo Naturalnie Myśl globalnie. Pij lokalnie.

12lut/120

Luka Gruž

Luka Gruž

Ostatnie wakacje upłynęły pod znakiem słońca, plaż, plam, wódki i oczywiście piwa. Przyniosły też kilka zmian w poglądach na życie. Jedną ze zmian było wpisanie Chorwacji na listę najpiękniejszych krajów – pod każdym możliwym względem. Skoro jest tam tak pięknie, to i ciekawe miejsce na wypicie piwa czy kilku piw się znajdzie. Na pierwszy chorwacki ogień idzie Dubrownik, a tamże Luka Gruž.

 

Złoto sunące po morzu

Czymże jest Luka Gruž? Po polsku to Port Gruž. Port położony jest w północnej części miasta. Zawijają tutaj wszelkie możliwe jednostki – statki pasażerskie, promy, ale również statki towarowe i prywatne jednostki. To zło sunące po morzu to oczywiście super luksusowe jachty, bogatych Brytyjczyków, które tutaj cumują. Nie należę do największych fanów łodzi (chociaż mają one w sobie coś uwodzącego) to tutaj przeżyłem żeglarskie zauroczenie. Jachty, które tutaj cumują mogłyby przyprawić o zawrót głowy niejednego miłośnika bądź „nie-miłosnika” morza i żagli.

Port jak wspomniałem położony jest w północnej części miasta. Znajduje się on między Półwyspem Lapad a pasmem pięknych Gór Dynarskich. Kształt portu przypomina nieco fiordy znane z Norwegii. Podobnie wygląda wybrzeże Chorwacji w wielu miejscach. Najlepszy czas na odwiedzenie portu to chyba wieczór, o zachodzie słońca, kiedy morze się mieni, a promienie migają między masztami i żaglami.

 

Ocena

Miejsce jest niesamowicie piękne. Wokół portu znajdują się ławeczki, na których można przysiąść by wypić browarka i podziwiać widoki. Trudno mi dokładnie ocenić jak poważnie policja traktuje miłośników piwa na świeżym powietrzu, ale biorąc pod uwagę, że codziennie było kilka tych piw i nigdy nie było problemu musi być w miarę dobrze. Jeśli chodzi o toaletę to tu może być problem – sporo ludzi kręci się tutaj, wzdłuż portu biegnie ruchliwa droga, więc najlepszym rozwiązaniem będzie chyba odwiedzenie dworca autobusowego (choć to jest kawałek) lub centrum handlowego czy jednej z restauracji.

(5.0/5) Atrakcyjność miejsca

(4.0/5) Aktywność policji

(4.5/5) Atmosfera panująca w danym miejscu

(4.0/5) Popularność

(3.0/5) Dostępność toalet

(4.1/5) Ogólna

 

Piwo

Chorwacja niezwykle dobrze radzi sobie w kategorii piwo. Dwie najważniejsze marki na rynku to Karlovačko i Ožujsko. O ile to pierwsze zdobyło moje kubki smakowe, to drugie niewiele mu ustępowało. Jak nazwa wskazuje Karlovačko produkowane jest w browarze w Karlovacu. Z Ožujsko jest już pewien problem, otóż produkowane jest w Zagrzebiu, a nazwa znaczy tyle co „marcowe”. Zagrebačka pivovara, jest największym browarem w kraju. Oprócz tradycyjnych jasnych, szczególnie latem, warto spróbować „kolorowych” – cytrynowych i jabłkowych „radlerków”. Świetnie sprawdzają się one na plaży – nieźle smakują i orzeźwiają. Obie marki mają je w swojej ofercie.

 

 

Dubrownik

Dubrownik jest chyba największą perłą Dalmacji, Raguzy, czy nawet całej Chorwacji. Miasto zbudowane zostało w typowo nadadriatyckim stylu – zapewne wpływ Wenecjan. Stare Miasto to wąskie uliczki, do tego stopnia wyślizgane przez turystów, że niemal można się przejrzeć w ich kamieniach. Budynki są szare i pokryte czerwonymi dachami, ich wygląd urozmaicają tylko białe, ciemnozielone lub szare okiennice i sznurki z praniem. Tutejsze Stare Miasto to oprócz uroczych uliczek, budynków, schodów i prania to także port i obwarowania, które nadają temu miastu niezwykły charakter.

Poza Starym Miastem warto odwiedzić nasz port oraz wybrać się na plażę. Woda w Adriatyku jest niezwykle ciepła i czysta. Przejrzystość wody zapewnia najprawdopodobniej kamienne podłoże i plaże.

Nowsze dzielnice zostały zbudowane na zboczach Gór Dynarskich, co powoduje, że mieszkańcy i turyści mają stale pod górkę, no i czasem z górki. Uliczki są wąskie i łatwo się w nich pogubić. Nowsza część miasta nie jest jakoś bardzo atrakcyjna, warto na nią spojrzeć raczej z pewnej odległości wtedy mogą się spodobać te czerwone dachy. Z wyżej położonych miejsc warto natomiast podziwiać Stare Miasto, wybrzeże i Półwysep Lapad – niezwykle piękny widok, szczególnie zachody słońca.

I jeszcze ciekawostka z serii osobowości i osobistości. W Dubrowniku spotkałem Vladimira – artystę bez pieniędzy, pół Chorwata, pół Czarnogórca, który przyjechał do Chorwacji w celu załatwienia formalności związanych z przejęciem spadku – wartej setki tysięcy euro działki w pobliżu Jezior Plitwickich. Vladimir w Dubrowniku pomieszkiwał między skałami, na zboczu stromo spadającym w morze. Ponoć w nocy poprzedzającej opowiadanie napił się i spadł ze zobaczą do morza, gdzie poparzony został przez jakąś rybę czy roślinę i miał całą spuchniętą nogę. Oprócz spuchniętej nogi miał też wiele dziewczyn, także młodą Polkę, która chciała z nim się wybrać na koniec świata. Spytał o papierosa, nie miałem.

 

Chorwacja

Chorwacja – jeden z najpiękniejszych krajów świata. Jest tutaj chyba wszystko, co można sobie wymarzyć – są góry, są niziny, są piękne miasta, jest wspaniałe wybrzeże i setki wysp. Są przepiękne kobiety! W Chorwacji koniecznie trzeba odwiedzić nadmorskie miejscowości – byłem w Splicie i Dubrowniku, ale ponoć i Rijeka, i Pula, i Zadar, i Szybenik są piękne. Należy odwiedzić również wyspy – gdyby na każdej spędzić chociaż jeden dzień to taka podróż zajęłaby pewnie dobrych kilka lat. Warto spróbować odwiedzić przynajmniej te większe – Krk, Pag, Brac. W głębi lądu należy odwiedzić Zagrzeb, Jeziora Plitwickie i wiele innych miejsc. Z życia miejskiego – zachwyca życie ulicy! Jest gwarnie, jest duży ruch, ulica brzmi, w miastach Chorwacji jest mnóstwo kawiarni, które latem wypływają na ulice. Szczególnie Zagrzeb to takie „krzesełkowe królestwo”, gdzie na każdej ulicy stoi setki krzeseł i dziesiątki parasoli, a kawa płynie szeroki strumieniami.

Chorwacja w 1995 roku uczestniczyła w wojnie, o czym szybko można sobie przypomnieć po rozmowie z Chorwatami. Oprócz tej wojny jest jeszcze kwestia reżimu międzywojennego i okresu II wojny światowej (Ustasze), w czym dla obcokrajowca trudno jest się połapać, ale jeśli chce się ożywić dyskusje to są tematy, które na pewno pomogą.

A na koniec Dalmackie klimaty:

 

PS.

Przepraszam za długą nieobecność. Wiem, że czekaliście – dziękuję za cierpliwość. Teraz, kiedy życie mi się nieco uspokoiło, obiecuję nowy przewodnik przynajmniej raz na dwa tygodnie. Na zdrowie!

Zakres tematyczny: Dubrownik Brak komentarzy
13gru/110

Wysokyj Zamok

Jest kilka bardzo polskich miejsc poza granicami naszego pięknego kraju, w których warto wychylić piwko. Byliśmy już w Chicago, nadal czeka Wilno, a dziś odwiedzimy Lwów. W tym pięknym mieście napijemy się na szczycie wzgórza Wysoki Zamek (ukr. Висо́кий За́мок). Samo wzgórze góruje nad miastem (ma 398 m), jest gęsto porośnięte lasem i tylko czeka na wszystkich spragnionych turystycznych wrażeń i piwa.

 

Zamkowa, Piaskowa

Jak łatwo się domyślić na wzgórzu stał niegdyś zamek. Został wzniesiony jeszcze przez Kazimierza Wielkiego w połowie XIV wieku. Później losy tego miejsca różnie się toczyły – w połowie XVI wieku zamek zdobyli Kozacy, pół wieku później Szwedzi i twierdza popadła w ruinę. Zamek i wzgórze weszło w posiadanie miasta, a kamień i piasek sprzedawano jako budulec przez co nawet zmieniono nazwę tego wzniesienia na Górę Piaskową. Od 1998 roku wraz ze Starym Miastem wzgórze jest wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Dzisiaj na szczyt Wysokiego Zamku prowadzi setki schodów, a na samym ich końcu znajduje się platforma widokowa, na którą wlewają się kolejne fale turystów. Można stąd podziwiać nie tylko stare miasto, ale i kamienice otulające stare miasto oraz lwowskie blokowiska.

 

Ocena

Miejsce przyciąga widokiem. Lwów jest niezwykle piękny bez względu na to skąd się go ogląda – z poziomu ulicy, z wieży ratuszowej czy ze wzgórza. To piękno oznacza również zbytnią popularność tego miejsca wśród turystów i mieszkańców miasta. Nie przeszkadza to jednak w spożyciu, bo nikomu nie wadzi otwarta butelka piwa. Liczba schodów również skutecznie odstrasza policjantów (a wbrew polskiej opinii lubią dawać mandaty za picie alkoholu w miejscach publicznych). Minus to toalety – trzeba zejść kawałek niżej. Ogólna ocena wypada jednak bardzo pozytywnie.

(5.0/5) Atrakcyjność miejsca

(4.5/5) Aktywność policji

(4.0/5) Atmosfera panująca w danym miejscu

(4.0/5) Popularność

(3.0/5) Dostępność toalet

(4.1/5) Ogólna

 

Piwo

Ukraina to kraj wspaniały – wybór alkoholu jest ogromny, a przy tym trunki są bardzo tanie – szczególnie wódka. Tę można kupić za 10 zł… i to nie byle co tylko wyższa półka.

W przypadku piwa to Ukraina również i tutaj nie ma czego się wstydzić, W wielu polskich barach dostępny jest np. Obolon – w różnych wariantach smakowych. My oczywiście pijemy lokalnie. We Lwowie rządzi Lwowskie, również dostępne w różnych wersjach. Osobiście preferuję piwo klasyczne – jasne. Fani pszenicznego czy ciemnego znajdą coś dla siebie. Ceny piwa to ok. 4-6 hrywien, a więc 1,5-2 zł za butelkę. Ciekawostką jest, że w wielu barach można znaleźć piwo tańsze niż na półkach sklepowych.

 

 

Lwów

Lwów ma wiele twarzy i każdy gość w mieści zapewne pozna inną historię miasta. Ukraińcy często narzekają, że Polacy przyjeżdżają odwiedzić przede wszystkim Cmentarz Orląt Lwowskich i rozpamiętywać przeszłość. Oprócz cmentarza Lwów to również Stare Miasto i cała historia wokół niego. Tutejsza Starówka bardzo przypomina tę krakowską. Wokół niej to już pełen dziki wschód – dziurawe drogi, szaleńczy ruch na drogach, pozostałości starych reklam i sowieckiej myśli. Ale wróćmy na Stare Miasto. Co tu warto zobaczyć? Ratusz i Rynek z licznymi kamienicami – w tym bardzo znaną czarną, dziedziniec włoski, liczne kościoły różnych wyznań. W kamienicach mieszczą się bardzo ciekawe bary, które również są nie lada atrakcją – warto tutaj wspomnieć tajny bar, do którego chyba każdy wie jak wejść, Dom Baśni czy bar Dzigi Wiertowa. Nieco dalej jest piękny budynek opery wzniesiony w miejscu, gdzie wcześniej płynęła rzeczka.

 

Ukraina

A żebym to ja wiedział… Najlepiej byłoby napisać, że jak się przejdę, pozwiedzam to opowiem, ale może chociaż krótko wypiszę atrakcję Ukrainy. Mickiewicz zachwycał się Krymem i stepami. Stepów pozostało już niewiele (zaledwie ok. 4% powierzchni kraju), są tu góry – Karpaty, piękne wybrzeże, niziny, lasy, rzeki i jeziora. Są starsze i nowsze miasta. Są wsie, różne kultury i religie. Słowem, dwoma – trzeba jechać!

Zakres tematyczny: Lwów Brak komentarzy
14lis/111

Murki

W strony rodzinne warto wracać. Nie zawsze jest czas, nie zawsze są możliwości, ale kiedy tylko można warto wrócić. I dziś jedziemy do krainy dzieciństwa autora. Dziś będziemy pić w Białymstoku. A w grodzie nad Białą, w stolicy Podlasia i Kresów jest kilka miejsc, gdzie warto siąść i rozkoszować się piwkiem na świeżym powietrzu. Tym razem zapraszam na tak zwane murki.

 

Beton

Murki to miejsce bliskie sercu wielu studentów Politechniki Białostockiej. Miejscówka znajduje się w pobliżu akademików przy ul. Zwierzynieckiej, niedaleko znajdują się budynki głównego kampusu tzw. polibudy. Murki to właściwie wjazd do bliżej niezidentyfikowanego budynku a wokół nich niewielki skwerek z krzakami i drzewami. Niezwykłość i siła miejsca to przede wszystkim pocieszność uczestników studentów oraz popularność miejsca. Jest gwarnie i magia czasem się dzieje. Można tutaj nawet usłyszeć wszystkie hity weselne w wersji live!

 

Ocena

Murki są jednym z lepszych spośród ocenionych ostatnio miejsc. Policja tu właściwie nie zagląda, choć w drodze po alkohol do niedaleko położonego „Żaczka” można zostać wylegitymowanym i nagrodzonym. Żaczek to źródełko wódki i piwa, choć nie jest najtańszy to jest długo otwarty i blisko położony feralnego miejsca. Miejsce jest świetne pod względem dostępności toalet – można lać albo na mury położonych blisko budynków, albo w krzaki. Kobiety również nie narzekają w tej kwestii, co jest najlepszym dowodem i powodem by wysoko ocenić to miejsce.

 

(3.0/5) Atrakcyjność miejsca

(4.5/5) Aktywność policji

(4.5/5) Atmosfera panująca w danym miejscu

(4.5/5) Popularność

(5.0/5) Dostępność toalet

(4.3/5) Ogólna

 

Piwo

W Białymstoku jest jeden król i jest to król puszczy – Żubr. To piwo to klasa i cena zacna. Oprócz klasycznego Żubra w zielonej puszce czy butelce, wypuszczony ostatnio został farbowany, złoty. Fanem nie jestem, ale spróbować warto. Należy również sięgnąć nieco do historii i do wspomnień. Pierwsze zawroty głowy wystąpiły bowiem we wczesnych latach dzieciństwa po pamiętnym Dojlidy Classic. Browar Dojlidy produkuje dziś Żubra, który godnie kontynuuje tradycję niepodległego niegdyś browaru.

Zrobię również wyjątek i polecę tym razem i wódę pod chmurką, bo przecież miejscowy polmos produkuje takie specjały jak znana na całym świecie Żubrówka. Powstaje tutaj również Absolwent, ulubiony wśród studentów i uczniaków.

 

Jak widać w dzisiejszym poście brakuje zdjęć. Niestety autorowi nie było dane ich zrobić, pewnie był albo pod wpływem, albo zbyt leniwy. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, gdzie znaleźć legalne zdjęcia pilnie proszony jest o kontakt. A jak nie to będziecie czekać do wiosny! ;)

 

Białystok

Cóż można powiedzieć o Białymstoku? Ci, co stąd nie pochodzą, a byli – byli dawno, ci co nie byli – nie mają o tym miejscu najmniejszego pojęcia. Białystok to miasto piękne, ale nie tak zwyczajnie, jak wszystkie inne opisane w przewodnikach. Tutaj piękna trzeba szukać w zaułkach, pytać ludzi, wsłuchiwać się w to co mówią miejscowi, czy przewracać karty historii.

Jest tu kilka staroci, które warto obejrzeć – Pałac Branickich zwany Wersalem Północy lub Wersalem Podlasia, Pałac Lubomirskich, pałacyki pofabrykanckie. Należy również przespacerować się ulicami – Kilińskiego z Pałacykiem Gościnnym, Rynkiem Kościuszki z Ratuszem, który nigdy nie był ratuszem, Lipową zakończoną chyba najwspanialszym przykładem modernizmu w Polsce – kościołem św. Rocha. Jest też Warszawska, jakby przypadkowo rzucona za niewielką rzekę Białą. Warto wspomnieć również, że tu urodził się Ludwik Zamenhof i tu stworzył esperanto. A kiedy wrócimy do Białegostoku to opowiem o białostockim klabingu.

A jaka będzie ciekawostka na dziś? Opowiem skąd się wzięła nazwa miasta. Większość ludzi rozmyślając nad pochodzeniem nazwy „Białystok” wyobraża sobie ośnieżone wzgórze. Może jest trochę w tym prawdy, bo przecież miasto zupełnie jak Rzym leży na siedmiu wzgórzach, ale nie do końca. Przed wiekami, Władysław Jagiełło buszując i polując w miejscowej puszczy zmęczony zatrzymał się nad niewielką rzeczką. Wody ów stoku, jak niegdyś nazywano strumienie, były tak białe, jak niegdyś określano czyste, że zachwycony król kazał zatrzymać się tutaj swojej drużynie na dłuższy wypoczynek.  Tak powstała osada zwana Biały Stokiem, czyli Białymstokiem.

 

Polska

Drugi raz jesteśmy w Polsce Północno-Wschodniej – słowem problem. A może nie problem. Ta część kraju to najprawdziwszy spadek po Rzeczypospolitej Obojga Narodówwielokulturowej i bogatej w wyznania i poglądy, to również posag II Rzeczypospolitej i nieuchwytnego smaku Kresów. Niektórzy mówią, że Białystok to stolica Kresów, które pozostały nam po II wojnie światowej. I rzeczywiście wielu ludzi wymawia tutaj „l” zamiast „ł”, tu jest zdecydowanie bardziej swojsko i naturalnie hipstersko niż nawet w najlepiej wyberszkowanej Warszawie. A za miastem nadal można spotkać Tatarów, swój renesans przeżywają kultury żydowska i wschodnia – białoruska czy ukraińska. Coraz więcej jest też przecież folkloru i dużo jest przyrody.

Zakres tematyczny: Białystok 1 Komentarz
6lis/110

Szabadság hid

Po dwóch przystankach w Polsce (w Warszawie i Krakowie) jedziemy w świat. Do bratanków – do Węgrów. W naddunajskiej stolicy tego kraju jest miejsce niezwykłe – Szabadság hid. Co to? A no most, po polsku Most Wolności.

Most łączy dwa brzegi rzeki, niegdyś niezależne miasta – Budę i Pest. Od strony wschodniej most zaczyna się na placu Fővám a od zachodniej pl. Św. Gallerta. Między tymi dwoma placami znajdują się trzy przęsła kratownicowego mostu. Most jest ma zielony skorodowany kolor. Na szczytach pylonów przesiadują mityczne węgierskie Turule. Dodam jeszcze tylko, że most został zbudowany pod koniec XIX w. Czas na ciekawostki… Most nazywany jest przez Węgrów mostem samobójców. Prawda, że fascynujące?

 

T-okaj

Jak tutaj się pije? Miło. Most jest ładnie podświetlony, zdobiony i znajduje się we wspaniałym miejscu. Jest piękny widok na oba brzegi Dunajuzamek, katedrę, rzędy kamienic. Swobodnie można usiąść na niższych partiach kratownicy toteż jest to popularne miejsce na wieczorną degustację piwa czy nawet wina. Przychodzą tu miejscowi, przychodzą też turyści. Warto wybrać się tutaj już pierwszego wieczoru w Budapeszcie jest to jedno z takich miejsc, które nadaje miejscu charakteru.

 

Ocena

Miejsce jest umiarkowanie popularne, co z jednej strony znaczy, że policja raczej tu nie przeszkadza, a z drugiej, że i miejsca starczy na przęsłach. Z toaletą tutaj będzie problem. Jest bodajże BurgerKing przy placu Fővám, można też kawałek podejść między drzewka rosnące wzdłuż rzeki. Miejsce bardzo zacne.

 

(5.0/5) Atrakcyjność miejsca

(4.5/5) Aktywność policji

(4.0/5) Atmosfera panująca w danym miejscu

(4.5/5) Popularność

(3.5/5) Dostępność toalet

(4.3/5) Ogólna

 

Piwo

Węgrzy nie tylko Tokajem, ale i piwem się upijają! Dwie najpopularniejsze marki piwa to Dreher i Arany Ászok. Moje kubki smakowe mówią, że oba smakują bardzo podobnie. Mają lekki, orzeźwiający smak, a więc w sam raz na lato. Na Węgrzech jest też sporo „niemieckojęzycznych” piw – historia i klientela zapewne wymusiła taki wygląd półek sklepowych. Polecam jednak pozostanie przy lokalnych trunkach.

 

 

Budapeszt

Buda, Pest, Óbuda – to wszystko razem tworzy Budapeszt. Miasto niegdyś konkurujące z Wiedniem o pierwszeństwo w kategorii piękna i majestatyczności w imperium cesarsko-królewskim jest dziś perłą nie tylko Węgier, ale i całej Europy. Historia miasta sięga czasów rzymskich, a więc Budapeszt ma czym się pochwalić.

Najpopularniejsze widoki ze stolicy Węgier to górujący nad miastem Zamek Królewski, wieczorami podświetlony. Gmach parlamentu węgierskiego. Liczne mosty przerzucone nad Dunajem. I oczywiście wspaniałe Stare Miasto i Aleja Andrássyego. Pod tymi hasłami kryją się również wspaniałe, majestatyczne budynki – m.in. Opera Narodowa, Muzeum Etnograficzne, Łaźnie Széchenyiego, Plac Bohaterów, Katedra św. Stefana i wiele, wiele innych. Budapeszt jest tak ogromnym źródłem przeróżnych zachwytów i wzruszeń, że najlepiej się tam wybrać. Kropka. Więcej już nie napiszę.

 

Węgry

Węgry to kraj troszkę schizofreniczny. Spójrzmy na mapę i spytajmy o granice Węgrów. Albo lepiej – przejdźmy się ulicą. Są mapy, liczne, ale jakieś przyduże, jakby nabrzmiałe. Wielkie Węgry. Oto odpowiedź. Dodajmy do tego język i kulturę, która jest jak wyspa na morzu słowiańszczyzny. No i niemczyzny i romańszczyzny. Węgrów zawsze trudno mi zrozumieć. A oni tego nie ułatwiają. Dobrze, koniec dywagacji.

Oprócz Budapesztu Węgry to również Balaton, Tokaj, Gulasz, Polak-Węgier-dwa-bratanki i kilka mieścinek. Mówią, że jeśli nad Balaton to do Balatonlele, ja natomiast polecam Siófok ze wspaniałym Hotelem Szabadi 3*. A Tokaja to i w Polsce można się napić. No może ciut zleżałego.

Zakres tematyczny: Budapeszt, Węgry Brak komentarzy
26paź/111

Plac Św. Ducha

Dzisiaj odwiedzimy miasto kultury, historii i kościołów. Nie będzie Częstochowa, a Kraków. Jak przystało na gród, nad którym to smukłe wieże kościołów drapią chmury wypijemy w niemalże świętym miejscu – na Pl. Św. Ducha. Miejsce to położone jest przy Teatrze im. J. Słowackiego i ul. Szpitalnej. Jest trochę trawy, kwiatów i trochę krzaczków.

Tak Szymek, to był najwyższy czas!

 

Przypowieść o rycerzach, pojedynkach i gniazdowym

Dawno, dawno temu siedząc na jednej z ławeczek ustawionych w samym sercu placu podszedł do mnie i Szymka tajemniczy pan. Młody, acz łysawy. Koszulka, szerokie ciemne spodnie. Chciał ognia.

- Rytm zarzucam. – powiedział zachowując pełną powagę.

Okazało się, że młodzieniec to Gniazdowy Hutnika Kraków.

Godziny powoli odpływały w zapomnienie w spowitym przez ciemność mieście. Jedno, drugie piwo. Gniazdowy kontynuował swoje historie.

- Kiedyś przejeżdżali przez nasz teren chłopaki z Garbarnii. No trzeba było się bić. Zawołaliśmy chłopaków i wygraliśmy. Chłopaki dostali w pierdol, ale chcieli się bić i to się ceni. Zaprosiliśmy na piwo. Podziękowaliśmy za walkę i pojechali do domu.

Historie były jeszcze długo kontynuowane. Wszystkie piękne, wszystkie z morałem.

- Kiedyś też pojechaliśmy na wyjazd. Dostaliśmy w pierdol, ale trzeba było się bić. To jest lojalność i honor, bo ja swoje barwy w sercu noszę od małego. Jest nas 2 tysiące chłopaków zawsze wiernych.

 

Ocena

Miejsce w samym centrum jest ruch i sporą jego część generują służby najróżniejsze. Niestety. Miejsce raczej nie należy do najbardziej urodziwych, ale podejrzewam, że miałby tu okazję odbyć się nie jeden biforek. Niestety się nie odbywają. Jeśli chodzi o toalety to ciemną nocą nie ma problemu żeby schować się w pobliskich krzaczkach. Generalnie miejsce jest OK., ale bez rewelacji. Jak to mówią – piło się w lepszych.

 

(3.0/5) Atrakcyjność miejsca

(1.5/5) Aktywność policji

(3.5/5) Atmosfera panująca w danym miejscu

(3.5/5) Popularność

(4.0/5) Dostępność toalet

(3.1/5) Ogólna

 

Piwo

Pytanie o krakowskie piwo to dobre pytanie. W Krakowie był niegdyś browar, operował do 2006 roku. Obecnie powstają tam lofty pod nieco „klanową” nazwą Browar Lubicz. Łezka w oku się kręci, ale jako miłośnik ciekawej architektury mogę jakoś to wybaczyć. Niestety nie znam niczego innego krakowskiego. No, może poza CK Browarem, który szczególnie dobrych kilka lat temu smakował świetnie. Trudno, możemy spróbować piwa z koszulki krakowskiej Wisły – Tyskiego. Ale niedosyt pozostanie...

 

 

Kraków

Kościoły, kościoły, kościoły. Ale mamy też mnóstwo Brytyjczyków sikających po kątach i gołębi srających po elewacjach. Poza tym można również zwrócić uwagę na Stare Miasto przez co-po-niektórych uważane za najpiękniejsze w tej części Europy z Sukiennicami i kościołem Mariackim. Miłośników historii i martyrologii polskiej na pewno zainteresuje krakowska perła architektoniczna – Wawel.

Do największych atrakcji Krakowa należy zaliczyć również pełen uroku Kazimierz, a także wschodzącą perłę wśród atrakcji turystycznych miasta – Nową Hutę. Poza tym zawsze można pójść na Cracovię w barwach Wisły lub vice versa. Emocje gwarantowane.

 

Polska

Dziś Małopolska. Co oprócz Krakowa? Na pewno kopalnie soli – w Wieliczce i Bochni. Poza tym mamy stąd przecież tak blisko góry, że nie wypada nie odwiedzić (nie odwiedziłem...). Jest Zakopane i są Rysy. To tutaj Adam Małysz medale i zaszczyty zdobywał, tutaj doprowadzał do łez fanów i tutaj okleił wąsami kilkadziesiąt tysięcy osób.

 

Ze specjalną dedykacją Szymkowi i Gniazdowemu

Zakres tematyczny: Kraków 1 Komentarz