You are here: Home » Stany Zjednoczone » San Francisco » Hendrik Point
Hendrik Point
Brzmi intrygująco, prawda? I bardzo dobrze, bo to bardzo ciekawe miejsce. Lecimy do samego San Francisco – kolebki ruchu hippisowskiego, stolicy zachodnioamerykańskiego luzu i Mekki samobójców!
Historia, historia
Sam Hendrik Point nie bardzo wpasowuje się w tę liste kolebek, stolic i Mekk. Miejsce to leży na wzgórzach Marin Headlands właściwie już nie w San Francisco, a w miasteczku Sausalito po drugiej stronie mostu i cieśniny Golden Gate. Miejscówka jest częścią Fortu Baker, który miał niegdyś bronić wejścia do Zatoki San Francisco przed wojowniczymi Japończykami walczącymi w czasie II wojny światowej przeciwko Stanom Zjednoczonym. Ta część z kolei to bunkier z instalacją zwany Battery Spencer.
Tyle o historii, a współcześnie? Proszę państwa! Cóż za widok. Po pierwsze most Golden Gate w pełnej krasie. Pamiętacie wszystkie wspaniałe zdjęcia tego obiektu? OK., jak nie pamiętacie to odsyłam do galerii. Ale, ale! Właśnie tutaj zostały zrobione. Po drugie Zatoka San Francisco – niesamowity widok na wzgórza, na wyspy, na wybrzeża. Po trzecie wyjście na Ocean Spokojny. Po czwarte panorama zapierającego dech w piersiach San Francisco. Jedno z najpiękniejszych miejsc jakie widziałem w swoim, hmmm..., krótkim życiu.
Dojdziemy albo dojedziemy tam mostem Golden Gate. Miłośnicy spacerów na pewno skorzystają z okazji – widoki z tego obiektu również niezwykłe. Długość przeprawy to jakieś 3 kilometry, wysokość od lustra wody do szczytu pylonu to ok. 230 metrów. Już na zjeździe z mostu trzeba pod nim przejść i dalej można wspinać się między drzewami lub szosą pod górę.
A samobójcy, o których wspomniałem we wstępie? Otóż z naszego pięknego mostu Golden Gate spada ich najwięcej. Historia głosi, że na swoje życie targnęło się tutaj ok. 2000 osób...
Ocena
Nie będę już powtarzał jak piękne jest to miejsce i przejdę do kwestii newralgicznych. Policji dużo tutaj nie zobaczymy, bo i komu chciałoby się tutaj wspinać... Choć z drugiej strony jest pięknie, więc i „donuta” fajnie jest skonsumować w tym miejscu. Pamiętać jednak należy, że Amerykanie (ci starsi) przewrażliwieni są na punkcie piwa, więc mogą różnie reagować. Druga kwestia – toalety. Sporo turystów się przewija, więc z potrzebą albo kawałek niżej między krzaczki, albo na drugą stronę szosy do bezpłatnych toalet (choć to spory kawałek). Pomimo wszystko miejsce jest piękne i warto tutaj dotrzeć chociażby czołgając się.




(5.0/5) Atrakcyjność miejsca




(4.5/5) Aktywność policji




(4.0/5) Atmosfera panująca w danym miejscu




(5.0/5) Popularność




(4.0/5) Dostępność toalet




(4.5/5) Ogólna
Piwo
Ponoć już tutaj w SanFran skosztować można lokalnego piwa, zajrzeć do minibrowaru, ale muszę się przyznać do grzechu zaniechania tudzież niespożycia. Moja wina. Moja wina. Moja bardzo wielka wina. Założę się, że piwo jest tutaj i złociste. I wyśmienite, jak nigdzie indziej na świecie. Cóż, pozostaje mi jedynie doradzić, jak w poście chicagowskim – darujcie sobie Budcokolwiek, a dorwijcie piwo importowane lub z minibrowaru. Więcej grzechów nie pamiętam. Serdecznie za nie żałuję i obiecuję poprawę.
San Francisco
To ja odpowiem śpiewająco…
Pieśń “San Francisco” specjalnie dla Piwo Naturalnie zaśpiewał Scott McKenzie. Dziękujemy. Wystarczy? Nie? No, dobrze, więc jeszcze kilka słów...
Scott śpiewał oczywiście o kwiatach pięknych jak z koszul hippisowskich, a te nadal znajdziemy w dzielnicy Haight-Ashbury, gdzie i domy na kolorowo, i ludzi z wyluzowanymi źrenicami zobaczymy i trawę w powietrzu poczujemy. Same wspaniałości. Hippisowskie melodie dobiegają również z pobliskiego parku, gdzie ot tak można się włączyć do gry z gitarą, fletem czy lutnią.
Ale nie samymi hippisami żyje San Francisco. Miasto to także kilka czy nawet kilkanaście, jak dobrze poszukać, dzielnic etnicznych. Największe Chinatown w całych Stanach Zjednoczonych, niewielka dzielnica włoska, na której poczujemy się jak w Rzymie, Małe Tokio i wiele innych. W dzielnicach położonych nad morzem poczujemy się jak nad Morzem Środziemnem – to niebo, te kolory... Już przy samym morzu złote piaski plaż i luksusowe łodzie. Jest tutaj także mnóstwo zieleni.
A na koniec zapraszam na ulicę Lombard, czyli najbardziej poskręcaną ulicę świata. Ulica znajduje się w dzielnicy zwanej Rosyjskim Wzgórzem.
Stany Zjednoczone
Stany już były maglowane, więc tym razem krótko i tematycznie. Zachodnie Wybrzeże znane jest ze swojego wyluzowanego sposobu bycia. I zaprawdę jest tutaj zdecydowanie przyjemniej niż w jakimkolwiek innym miejscu. Trawę czuje się tu na ulicach, uliczni grajkowie też nie próżnują. A do tego piękne plaże, mnóstwo słońca i palmy. I jak tu się nie relaksować. Bardzo polecam tę część Stanów Zjednoczonych. True love.
Enjoy this article?
Najnowsze wpisy
- Luka Gruž
- Wysokyj Zamok
- Murki
- Szabadság hid
- Plac Św. Ducha
- Skwer im. Bohdana Wodiczki
- Capitol Park
- Cetățuia
- Wieża widokowa
- Hendrik Point
Najnowsze komentarze
- pn o Hendrik Point
- US-lovers o Hendrik Point
- Darek o Murki
- Eierbaum o Plac Św. Ducha
- pn o Hendrik Point
- pn o Skwer im. Bohdana Wodiczki
- Eierbaum o Skwer im. Bohdana Wodiczki
- Eierbaum o Hendrik Point
- Eierbaum o Pirogovi Park
- pn o North Avenue Beach
Kategorie
- Bośnia i Hercegowina (1)
- Sarajewo (1)
- Chorwacja (1)
- Dubrownik (1)
- Estonia (2)
- Inne (1)
- Polska (4)
- Rumunia (1)
- Kluż-Napoka (1)
- Stany Zjednoczone (3)
- Chicago (1)
- Sacramento (1)
- San Francisco (1)
- Ukraina (1)
- Lwów (1)
- Węgry (1)
- Budapeszt (1)
Warto zajrzeć
- Białystok i Podlasie
- Estonia i Skandynawia
- Słowacja Dokumentacja
- Tu i tam – blog podróżniczy
- Wpada w ucho – propozycje muzyczne
Zbieram na piwo!

Październik 18th, 2011 - 10:14
Wschodnie Wybrzeże odnośnie SF? Hę?!
Październik 18th, 2011 - 19:16
a nie wiem skąd ten błąd. czujność na najwyższym poziomie:)
Kwiecień 4th, 2012 - 08:53
2000 ludzi chciało sobie odebrać życie na moście Golden Gate?! Nie mogę sobie wyobrazić, jak w tak ładnym miejscu można mieć ochotę na samobójstwo.
Co do reszty – bardzo ciekawy wpis, z nieco innej strony – pozdrowienia dla sanfranciszkańskich hipisów!
Kwiecień 4th, 2012 - 17:31
Zobaczyć San Francisco i umrzeć. Tak to było?