Piwo Naturalnie Myśl globalnie. Pij lokalnie.

6lis/110

Szabadság hid

Po dwóch przystankach w Polsce (w Warszawie i Krakowie) jedziemy w świat. Do bratanków – do Węgrów. W naddunajskiej stolicy tego kraju jest miejsce niezwykłe – Szabadság hid. Co to? A no most, po polsku Most Wolności.

Most łączy dwa brzegi rzeki, niegdyś niezależne miasta – Budę i Pest. Od strony wschodniej most zaczyna się na placu Fővám a od zachodniej pl. Św. Gallerta. Między tymi dwoma placami znajdują się trzy przęsła kratownicowego mostu. Most jest ma zielony skorodowany kolor. Na szczytach pylonów przesiadują mityczne węgierskie Turule. Dodam jeszcze tylko, że most został zbudowany pod koniec XIX w. Czas na ciekawostki… Most nazywany jest przez Węgrów mostem samobójców. Prawda, że fascynujące?

 

T-okaj

Jak tutaj się pije? Miło. Most jest ładnie podświetlony, zdobiony i znajduje się we wspaniałym miejscu. Jest piękny widok na oba brzegi Dunajuzamek, katedrę, rzędy kamienic. Swobodnie można usiąść na niższych partiach kratownicy toteż jest to popularne miejsce na wieczorną degustację piwa czy nawet wina. Przychodzą tu miejscowi, przychodzą też turyści. Warto wybrać się tutaj już pierwszego wieczoru w Budapeszcie jest to jedno z takich miejsc, które nadaje miejscu charakteru.

 

Ocena

Miejsce jest umiarkowanie popularne, co z jednej strony znaczy, że policja raczej tu nie przeszkadza, a z drugiej, że i miejsca starczy na przęsłach. Z toaletą tutaj będzie problem. Jest bodajże BurgerKing przy placu Fővám, można też kawałek podejść między drzewka rosnące wzdłuż rzeki. Miejsce bardzo zacne.

 

(5.0/5) Atrakcyjność miejsca

(4.5/5) Aktywność policji

(4.0/5) Atmosfera panująca w danym miejscu

(4.5/5) Popularność

(3.5/5) Dostępność toalet

(4.3/5) Ogólna

 

Piwo

Węgrzy nie tylko Tokajem, ale i piwem się upijają! Dwie najpopularniejsze marki piwa to Dreher i Arany Ászok. Moje kubki smakowe mówią, że oba smakują bardzo podobnie. Mają lekki, orzeźwiający smak, a więc w sam raz na lato. Na Węgrzech jest też sporo „niemieckojęzycznych” piw – historia i klientela zapewne wymusiła taki wygląd półek sklepowych. Polecam jednak pozostanie przy lokalnych trunkach.

 

 

Budapeszt

Buda, Pest, Óbuda – to wszystko razem tworzy Budapeszt. Miasto niegdyś konkurujące z Wiedniem o pierwszeństwo w kategorii piękna i majestatyczności w imperium cesarsko-królewskim jest dziś perłą nie tylko Węgier, ale i całej Europy. Historia miasta sięga czasów rzymskich, a więc Budapeszt ma czym się pochwalić.

Najpopularniejsze widoki ze stolicy Węgier to górujący nad miastem Zamek Królewski, wieczorami podświetlony. Gmach parlamentu węgierskiego. Liczne mosty przerzucone nad Dunajem. I oczywiście wspaniałe Stare Miasto i Aleja Andrássyego. Pod tymi hasłami kryją się również wspaniałe, majestatyczne budynki – m.in. Opera Narodowa, Muzeum Etnograficzne, Łaźnie Széchenyiego, Plac Bohaterów, Katedra św. Stefana i wiele, wiele innych. Budapeszt jest tak ogromnym źródłem przeróżnych zachwytów i wzruszeń, że najlepiej się tam wybrać. Kropka. Więcej już nie napiszę.

 

Węgry

Węgry to kraj troszkę schizofreniczny. Spójrzmy na mapę i spytajmy o granice Węgrów. Albo lepiej – przejdźmy się ulicą. Są mapy, liczne, ale jakieś przyduże, jakby nabrzmiałe. Wielkie Węgry. Oto odpowiedź. Dodajmy do tego język i kulturę, która jest jak wyspa na morzu słowiańszczyzny. No i niemczyzny i romańszczyzny. Węgrów zawsze trudno mi zrozumieć. A oni tego nie ułatwiają. Dobrze, koniec dywagacji.

Oprócz Budapesztu Węgry to również Balaton, Tokaj, Gulasz, Polak-Węgier-dwa-bratanki i kilka mieścinek. Mówią, że jeśli nad Balaton to do Balatonlele, ja natomiast polecam Siófok ze wspaniałym Hotelem Szabadi 3*. A Tokaja to i w Polsce można się napić. No może ciut zleżałego.

Zakres tematyczny: Budapeszt, Węgry Dodaj komentarz
Komentarze (0) Trackbacks (0)

Brak komentarzy.


Leave a comment

(required)

Brak trackbacków.