Piwo Naturalnie Myśl globalnie. Pij lokalnie.

14sie/113

Linnahall

Ci, co znają mnie wiedzą, że nie mógłbym zacząć inaczej niż od Estonii. Tak, strzał w dziesiątkę! Pierwsza rekomendacja – Linnahall w Tallinie. Tego miejsca nie mógłbym nawać inaczej niż perła na piwno-naturalnej mapie świata!

 

Trochę historii

Rok 1980, Tallinn, Estońska Republika Sowiecka... W mieście pojawiły się cytrusy i banany, zachodnie gazety, a telefony przebijały sie nawet przez żelazną kurtynę...

Zakończono też wylewanie tysięcy ton betonu, w całym mieście pojawiły się kosmiczne konstrukcje i tysiące schodów. Gdyby je wszystkie ustawić w jednym miejscu, skonsolidować w jedną wielką klatkę schodową to powstałyby schody do nieba, o których spiewał Led Zeppelin... Powstało wiele budynków w mieście (o których nie tylko w tym poście, ale w przyszłości również...), tak też powstał monumentalny Linnahall. Ponoć w kształcie estońskiego symbolu narodowego – chabra bławatka, ale któż zobaczy tam ten kwiat? No, może w kapslach powtykanych miedzy betonowe płyty...

Po co to wszystko? Na Olimpiadę moskiewską i regaty, ktore odbywały sie właśnie w Tallinie (konkurencje rozgrywano również w Kijowie, Leningradzie i Mińsku).

 

What so special?

Linnahall to góra betonu, z której rościąga się wspaniały widok na Morze Bałtyckie, port, zabudowania pofabryczne, tallińskie Stare Miasto i niewielkie city. Warto tutaj przyjść i w ciągu dnia, i wieczorem kiedy budynki miasta są rozświetlone.

To co wyróżnia Linnahall to właśnie tony betonu, setki stopni i historia, którą można poczuć w powietrzu...albo pod nogami. Policja tutaj właściwie nie zagląda (a komu chciałoby się służbowo wspinać po tych schodach!?). Pojawia się tutaj tylko miejscowa młodzież (najczęściej rosyjskojęzyczna), turyści polujący na niezwykłe ujęcia, a zwolennicy zimnego browara cieszą się urokiem tego miejsca. Tak, ci ostatni to my. Miejsce nie jest więc zatłoczone za co otrzymuje ogromny plus a przy tym można poznać ciekawe osobowości.

Kwestia newralgiczna – piwo i toalety. O piwie poniżej, a o toaletach już teraz. W tej kwestii mogłoby być lepiej, ale i tak nie jest źle – albo za murkiem, albo poziom czy dwa niżej i pod całą tą konstrukcją. Jest tam ni to hangar, ni to przejazd, ni to wysypisko, gdzie spokojnie można ulżyć i sobie, i pęcherzowi.

 

Oceny

Tka jak nie szczędziłem pochwał, tak nie szczędzę dobrych ocen. Każda kategoria niemal na piątkę! Gdyby jeszcze lepiej było z toaletą byłby perfekcyjny wynik. Średnia ocen 4,8. Świadectwo z czerwonym paskiem, stypendium od samego ministra!

(5.0/5) Atrakcyjność miejsca

(5.0/5) Aktywność policji

(5.0/5) Atmosfera panująca w danym miejscu

(5.0/5) Popularność

(4.0/5) Dostępność toalet

(4.8/5) Ogólna

 

Piwo

Piwo można nabyć albo na pobliskiej stacji benzynowej (Statoil), albo w porcie, albo po drodze ze Starego Miasta. Na stacji benzynowej jest ono oczywiście nieco droższe i jest mniejszy wybór. W porcie jest już lepiej pod tym względem choć w marketach może być fiński tłok i gwar. Jeśli ktoś wybiera się ze Starego Miasta można zajrzeć do supermarketu Rimi przy ul. Aia. Wybór spory, choć często piwa są ciepłe. Warto zauważyć, że średnia cena piwa w Estonii w sklepie to 1 euro. Można znaleźć i taniej, i drożej – od ok. 60 centów w górę.

Miejscowe tallińskie piwo pochodzi z browaru Saku. Klasyk to Originaal, choć to jest nieco słabsze – ma nieco powyżej 4% alkoholu. Smaczne jest Saku Kuld (Złote), które jest też nieco droższe. Dostępna jest cała feria piw – warto degustować, a nuż coś przypadnie do gustu kubkom smakowym.  Inne browary to A. Le Coq z Tartu (już wkrótce i o tym), które walczy z Saku o palmę pierwszeństwa w kraju. Jest też kilka mniejszych browarów. Warto zwrócić uwagę na piwa Puls, które choć mniej popularne wyróżniają się świetnym smakiem.

 

 

Tallinn

Tallinn w tym roku jest Europejską Stolicą Kultury, a więc jednym słowem – dzieje się! W mieście oprócz wypicia lokalnego piwa na łonie postindustrialnych obiektów, warto odwiedzić kilka barów – Levist Väljas (ul. Olevimägi; wspaniałe miejsce!), Hell Hunt (ponoć pierwszy pub w Estonii), Nimeta (pol. Bez nazwy; tutaj przybywa międzynarodowo-bananowo-pospolita młodzież – wiele można zobaczyć i wiele się nauczyć). Co ambitniejsi powinni się przejść po Starym Mieście (est. Vanalinn, Lista UNESCO i te sprawy), zajrzeć do Muzeum Sztuki KUMU, odwiedzić Pałac i Park Kadriorg. Leniwym polecam jedną z miejskich plaż, np. Pirita.

 

Estonia

Estonia (est. Eesti) to kraj mały, ale niezwykle uroczy. Wszyscy ci, którzy wybierają się do Finalndii i chcą tylko na chwile zatrzymać się w Tallinie już teraz powinni zrewidować swoje plany. Wierzcie mi, Estonia uzależnia – nie tylko piwo, likier Vana Tallinn, ale też kraj i przede wszystkim ludzie.

Co w nich takiego niezwykłego? Ano bardzo przyjaźni są, lubią obcokrajowców i można nieźle się z nimi pobawić. Jeśli występuje dystans to raczej dlatego, że niektórzy są nieśmiali, a być trendy to raczej pisać wiersze, czy śpiewać niż nosić modne majtki.

W Estonii warte polecenia są największe miasta – stolica Tallinn i studenckie Tartu, oraz mniejsze – Pärnu (Parnawa), Viljandi czy intrygująca Narva. Warto również zajrzeć na prowincję i odwiedzić Park Narodowy Lahemaa, Park Narodowy Soomaa, wyspy – największa to Saaremaa, gęsto zalesiona Hiiumaa, czy mniejsze – Kihnu, Ruhnu itd.

 

PS.

To pierwszy „przewodniczący“ post, więc czekam na Twój komentarz. Może więcej o rekomendowanym miejscu? A może o piwie? Może więcej o mieście lub kraju? A może jeszcze coś innego? Lubię odbierać maile, czekam na Twój list!

Zakres tematyczny: Tallinn 3 Komentarze