Piwo Naturalnie Myśl globalnie. Pij lokalnie.

25sie/112

North Avenue Beach

Kevin sam w domu? Każdego roku w czasie Bożego Narodzenia dowiadujemy się, że został sam. Nie ma jednak odpowiedzi, gdzie może wyjść na piwo. Do świąt jeszcze kilka miesięcy, ale pomimo tego podpowiem, gdzie w Chicago można wypić piwo. Zresztą dobrze się składa, że jeszcze kilka miesięcy, bo nasza chicagowska miejscówka to plaża przy North Avenue na Złotym Wybrzeżu (Gold Coast).

 

Północ, południe?

Miłośnicy pierwszego wrażenia na pewno wpadną w zachwyt, gdy zobaczą Jezioro Michigan i plażę... Gdyby zapomnieć, gdzie leży miasto i spojrzeć tylko na kolor wody i poczuć piasek między palcami to miejsce można wrzucić gdzieś nad Morze Karaibskie a nie daleką amerykańską północ. Proszę spojrzeć tylko na zdjęcia. Którz by powiedział, że to Chicago a nie Antyle?

Nasza piwna miejscówka to plaża i długi wybetonowany falochron, który świetnie nadaje się na degustację piwa i troszkę odpoczynku od miejskiego zgiełku. Latem pojawia się tutaj mnóstwo ludzi, zimą i jesienią jest dużo spokojniej. Jak wszędzie, gdzie spotyka się ląd i morze fajnie jest być „kul” – mieć rozwiniętą masę mięśniową, błyszczące okulary czy drapieżny tatuaż na ramieniu. A jak tego brak to nam piwo zostaje. Po kilku wszyscy są fajni.

Miejsce jak już wspomniałem jest piękne, może trochę zbyt popularne latem, a atmosfera być może jest nieco bananowa to nie zawsze jest tu łatwo miłośnikom piwa. Wiadomo – Stany kraj wojujących przeciwników alkoholu nie dopuszcza spożycia w miejscach publicznych. Tak też jest na tej plaży. Policja niestety wyposażona jest w rowery i chętnie tutaj zagląda (no tak, piękny widok...) toteż żeby nie dostać mandatu trzeba mieć oczy dookoła głowy. Z toaletami również nienajlepiej, bo przecież niezły tłumek wokół. Można skorzystać z dobrodziejstwa falochronu, ale i ten jest chętnie uczęszczany przez biegaczy. Latem zawsze można wskoczyć do wody i zasilić jezioro swoim źródełkiem.

 

Oceny

Choć dzisiejsza ocena nie jest mistrzowskim osiągnięciem to należy pamiętać, że bliskość centrum wielkiego miasta ma ten urok, że i służb porządkowych jest sporo i ptaszka nie wyciągniemy, gdzie nam się podoba. Warto jednak zwrócić uwagę na wspaniałe walory wizualne tego miejscaturkusowa tafla wody mąconej falami, piaszczysta plaża i często piękne dziewczęta prezentujące swoje wdzięki. Kawałek dalej wieżowce wyrastające wysoko aż do nieba. Miejsce wspaniałe, każdy miłośnik piwa w plenerze będzie zachwycony.

(5.0/5) Atrakcyjność miejsca

(2.0/5) Aktywność policji

(4.5/5) Atmosfera panująca w danym miejscu

(4.5/5) Popularność

(2.0/5) Dostępność toalet

(3.6/5) Ogólna

 

 

Piwo

Stany Zjednoczone to kraj ogromny toteż i piw powinno być w bród. Okazuje się, że jest z tym różnie, bo popularne marki są bardzo niskiej jakości, a świetne mikrobrowary to fenomen raczej Zachodniego Wybrzeża. Najpopularniejsze marki piw w USA to Budweiser i Bud Light, ale żadnego z nich nie polecam. Jakie zamienniki? Kraj Wuja Sama to tygiel kulturowy, więc znajdziemy tutaj i piwa z całego świata. Chyba największym moim chicagowskim odkryciem była sieć sklepów Binny’s, gdzie półki uginały się pod naporem najróżniejszych marek z całego świata. Ach, to w Chicago po raz pierwszy spróbowałem piwa chorwackiego, nie było też problemu z dostaniem przysmaków polskich czy estońskich... Polecam szukać i eksperymentować.

A gdzie się zaopatrzyć przed wycieczką na plażę? Polecam sklep Treasure Island przy North Wells. Znajduje się on jakiś kilometr od plaży, ale jest w nim niezły wybór alkoholi (w tym importowanych).

 

 

Chicago

Chicago położone jest nad Jeziorem Michigan – jednym z Wielkich Jezior, które swoją powierzchnią potrafią zawstydzić nie jedno morze. Nasza miejscówka to jedna z plaż, ale wzdłuż chicagowskiego wybrzeża znajdzie się ich wiele więcej.

O tym mieście można powiedzieć wiele dobrego, ale i kszta złego się znajdzie. Oczywiście powodów do zachwytu jest dużo więcej, więc może zmienię kolejność i zacznę od tego, co tutaj przytłacza i nie będą to wieżowce. Jak mówią Amerykanie jest to jedno z najbardziej depresyjnych miast w kraju. Na szczęście tylko późną jesienią i zimą kiedy wieje, pada, grzmi. Ma to też swój urok – nie bez powodu Chicago nazywane jest Wietrznym Miastem. Ponoć kiedy w wąwozach wieżowców wieje ponad ludzkie siły wiązane są liny, których chytają się przechodnie i „wspinają” do kolejnych punktów miasta. Ot, taka ciekawostka.

Co oprócz jeziora i wiatru? Na pewno zwracają uwagę wieżowce – najwyższy w USA Willis Tower (dawniej nazywana Sears Tower; 442 metry) oraz znany John Hancock Center (344 metry) – z których podziwiać można panoramę miasta. To ulice chicagowskiego Down Town pojawiły się w kadrach Batmana. Zostając przy filmie – tutaj również kręcony był Kevin sam w domu, czy Wicker Park (Apartament).

Będąc w Chicago warto odwiedzić miejscowe muzea – szczególnie Muzeum Sztuki, które kradnie długie godziny. Miasto jest również Mekką miłośników dobrej muzyki. Szczególnie latem odbywa się tutaj wiele koncertów, a samo miasto znane jest na całym świecie z bluesa.

Wietrzne Miasto to także dziesiątki parków. Najpiękniejsze i najlepiej zadbane są te położone w pobliżu centrum. Chyba każdy pamięta instalację „Cloud Gate” (popularną „fasolę”) w Millennium Park w samym centrum miasta. Miejscowi uwielbiają pomniki, instalacje i sztukę użytkową. Jest tego mnóstwo w całym mieście.

I na koniec – jak cały kraj, tak i Chicago to ogromna mieszanka etniczna. Po niegdyś drugim największym polskim mieście na świecie nadal pozostało kilkuset tysięcy krajan zamieszkujących Jackowo i kilka innych dzielnic. Krocząc biało-czerwonymi śladami warto wstąpić do restauracji Czerwone Jabłuszko (Red Apple Buffet; North Milwaukee Avenue) – za dyszke można zjeść tyle, że przez następną godzinę będziemy się toczyć. Gwarantuję! Nie tylko Amerykanie i Polacy, ale dziesiątki innych narodowości zamieszkuje miasto toteż i zjemy, i najpijemy się każdego (nie)ziemskiego smaku.

 

Stany Zjednoczone

Gdyby opisać Stany – wszystkie piękne miejsca, kontrasty, paradoksy – trzeba by wydrukować ze 3 opasłe tomy. Nie będę jednak aż tak się rozpisywał, bo jeszcze kilka wspaniałych miejsc zostanie opisanych w kolejnych notatkach. Wymienię tylko kilka moich ulubionych miast. Na Wschodnim Wybrzeżu kosmopolityczny Nowy Jork, bardzo europejski Boston, stolicę Waszyngton, pamiętne schody filadelfijskie oraz olimpijską Atlantę. Na wyluzowanym Zachodnim Wybrzeżu należy wspomnieć o absolutnym numerze „1” – San Francisco, Los Angeles, San Diego z pięknym Coronado, Sacramento oraz Seatlle pełne mikrobrowarów oferujących świetne piwo.

USA to również zapierająca dech w piersi przyroda – chociażby Wielki Kanion albo Yellowstone. A to tylko początek...

 

PS. A tu jeszcze takie wspomnienie...

Zdjęcie pochodzi z tajnych archiwów Darka.

Zakres tematyczny: Chicago 2 Komentarze
14sie/113

Linnahall

Ci, co znają mnie wiedzą, że nie mógłbym zacząć inaczej niż od Estonii. Tak, strzał w dziesiątkę! Pierwsza rekomendacja – Linnahall w Tallinie. Tego miejsca nie mógłbym nawać inaczej niż perła na piwno-naturalnej mapie świata!

 

Trochę historii

Rok 1980, Tallinn, Estońska Republika Sowiecka... W mieście pojawiły się cytrusy i banany, zachodnie gazety, a telefony przebijały sie nawet przez żelazną kurtynę...

Zakończono też wylewanie tysięcy ton betonu, w całym mieście pojawiły się kosmiczne konstrukcje i tysiące schodów. Gdyby je wszystkie ustawić w jednym miejscu, skonsolidować w jedną wielką klatkę schodową to powstałyby schody do nieba, o których spiewał Led Zeppelin... Powstało wiele budynków w mieście (o których nie tylko w tym poście, ale w przyszłości również...), tak też powstał monumentalny Linnahall. Ponoć w kształcie estońskiego symbolu narodowego – chabra bławatka, ale któż zobaczy tam ten kwiat? No, może w kapslach powtykanych miedzy betonowe płyty...

Po co to wszystko? Na Olimpiadę moskiewską i regaty, ktore odbywały sie właśnie w Tallinie (konkurencje rozgrywano również w Kijowie, Leningradzie i Mińsku).

 

What so special?

Linnahall to góra betonu, z której rościąga się wspaniały widok na Morze Bałtyckie, port, zabudowania pofabryczne, tallińskie Stare Miasto i niewielkie city. Warto tutaj przyjść i w ciągu dnia, i wieczorem kiedy budynki miasta są rozświetlone.

To co wyróżnia Linnahall to właśnie tony betonu, setki stopni i historia, którą można poczuć w powietrzu...albo pod nogami. Policja tutaj właściwie nie zagląda (a komu chciałoby się służbowo wspinać po tych schodach!?). Pojawia się tutaj tylko miejscowa młodzież (najczęściej rosyjskojęzyczna), turyści polujący na niezwykłe ujęcia, a zwolennicy zimnego browara cieszą się urokiem tego miejsca. Tak, ci ostatni to my. Miejsce nie jest więc zatłoczone za co otrzymuje ogromny plus a przy tym można poznać ciekawe osobowości.

Kwestia newralgiczna – piwo i toalety. O piwie poniżej, a o toaletach już teraz. W tej kwestii mogłoby być lepiej, ale i tak nie jest źle – albo za murkiem, albo poziom czy dwa niżej i pod całą tą konstrukcją. Jest tam ni to hangar, ni to przejazd, ni to wysypisko, gdzie spokojnie można ulżyć i sobie, i pęcherzowi.

 

Oceny

Tka jak nie szczędziłem pochwał, tak nie szczędzę dobrych ocen. Każda kategoria niemal na piątkę! Gdyby jeszcze lepiej było z toaletą byłby perfekcyjny wynik. Średnia ocen 4,8. Świadectwo z czerwonym paskiem, stypendium od samego ministra!

(5.0/5) Atrakcyjność miejsca

(5.0/5) Aktywność policji

(5.0/5) Atmosfera panująca w danym miejscu

(5.0/5) Popularność

(4.0/5) Dostępność toalet

(4.8/5) Ogólna

 

Piwo

Piwo można nabyć albo na pobliskiej stacji benzynowej (Statoil), albo w porcie, albo po drodze ze Starego Miasta. Na stacji benzynowej jest ono oczywiście nieco droższe i jest mniejszy wybór. W porcie jest już lepiej pod tym względem choć w marketach może być fiński tłok i gwar. Jeśli ktoś wybiera się ze Starego Miasta można zajrzeć do supermarketu Rimi przy ul. Aia. Wybór spory, choć często piwa są ciepłe. Warto zauważyć, że średnia cena piwa w Estonii w sklepie to 1 euro. Można znaleźć i taniej, i drożej – od ok. 60 centów w górę.

Miejscowe tallińskie piwo pochodzi z browaru Saku. Klasyk to Originaal, choć to jest nieco słabsze – ma nieco powyżej 4% alkoholu. Smaczne jest Saku Kuld (Złote), które jest też nieco droższe. Dostępna jest cała feria piw – warto degustować, a nuż coś przypadnie do gustu kubkom smakowym.  Inne browary to A. Le Coq z Tartu (już wkrótce i o tym), które walczy z Saku o palmę pierwszeństwa w kraju. Jest też kilka mniejszych browarów. Warto zwrócić uwagę na piwa Puls, które choć mniej popularne wyróżniają się świetnym smakiem.

 

 

Tallinn

Tallinn w tym roku jest Europejską Stolicą Kultury, a więc jednym słowem – dzieje się! W mieście oprócz wypicia lokalnego piwa na łonie postindustrialnych obiektów, warto odwiedzić kilka barów – Levist Väljas (ul. Olevimägi; wspaniałe miejsce!), Hell Hunt (ponoć pierwszy pub w Estonii), Nimeta (pol. Bez nazwy; tutaj przybywa międzynarodowo-bananowo-pospolita młodzież – wiele można zobaczyć i wiele się nauczyć). Co ambitniejsi powinni się przejść po Starym Mieście (est. Vanalinn, Lista UNESCO i te sprawy), zajrzeć do Muzeum Sztuki KUMU, odwiedzić Pałac i Park Kadriorg. Leniwym polecam jedną z miejskich plaż, np. Pirita.

 

Estonia

Estonia (est. Eesti) to kraj mały, ale niezwykle uroczy. Wszyscy ci, którzy wybierają się do Finalndii i chcą tylko na chwile zatrzymać się w Tallinie już teraz powinni zrewidować swoje plany. Wierzcie mi, Estonia uzależnia – nie tylko piwo, likier Vana Tallinn, ale też kraj i przede wszystkim ludzie.

Co w nich takiego niezwykłego? Ano bardzo przyjaźni są, lubią obcokrajowców i można nieźle się z nimi pobawić. Jeśli występuje dystans to raczej dlatego, że niektórzy są nieśmiali, a być trendy to raczej pisać wiersze, czy śpiewać niż nosić modne majtki.

W Estonii warte polecenia są największe miasta – stolica Tallinn i studenckie Tartu, oraz mniejsze – Pärnu (Parnawa), Viljandi czy intrygująca Narva. Warto również zajrzeć na prowincję i odwiedzić Park Narodowy Lahemaa, Park Narodowy Soomaa, wyspy – największa to Saaremaa, gęsto zalesiona Hiiumaa, czy mniejsze – Kihnu, Ruhnu itd.

 

PS.

To pierwszy „przewodniczący“ post, więc czekam na Twój komentarz. Może więcej o rekomendowanym miejscu? A może o piwie? Może więcej o mieście lub kraju? A może jeszcze coś innego? Lubię odbierać maile, czekam na Twój list!

Zakres tematyczny: Tallinn 3 Komentarze